Karolina (l.24), Bochnia

Zaloguj się, aby wysłać wiadomość.

Jeżeli nie masz jeszcze konta Zarejestruj się.

(w 10 sekund przez e-mail, Facebook lub GMail)

Anuluj

Zaloguj się, Aby podarować prezent musisz się

Jeżeli nie masz jeszcze konta Zarejestruj się.

(w 10 sekund przez e-mail, Facebook lub GMail)

Anuluj

Aby dodać do ulubionych musisz się zalogować.

Jeżeli nie masz jeszcze konta Zarejestruj się.

Anuluj

Zaloguj się, aby zablokować użytkownika

Jeżeli nie masz jeszcze konta Zarejestruj się.

(w 10 sekund przez e-mail, Facebook lub GMail)

Anuluj

Zaloguj się, aby dodać do ulubionych

Jeżeli nie masz jeszcze konta Zarejestruj się.

(w 10 sekund przez e-mail, Facebook lub GMail)

Anuluj

Zaloguj się, aby wysłać wiadomość.

Jeżeli nie masz jeszcze konta Zarejestruj się.

(w 10 sekund przez e-mail, Facebook lub GMail)

Anuluj
 
479. Bo nie można się nudzić, bo trzeba być fajnym.


Aparat: Panasonic
Model: DMC-LS2
Przysłona: f/2.8
Ogniskowa: 5.8mm
Naświetlanie: 1/25s
ISO: 80

poprzedni następny
pokaz slajdów

479. Bo nie można się nudzić, bo trzeba być fajnym.
2015.03.27 21:29

Album: moje miejsca
Kategoria : inne
Tagi: Wrocław, podróże małe i te duże, Wro

*Suma kątów za którymi tęsknię jest znacznie większa od 360°*

Pojechałam do Wrocławia, żeby napisać Wam o tym, że pojechałam do Wrocławia.

#żelaznakobiecalogika #incepcja

Ale od początku.

Niedawno skończyłam sesję, zaczęła się wiosna, a PolskiBus miał tanie bilety... Pomyślałam, że to wyjątkowo dobry zbieg okoliczności i że powinnam sobie zrobić wycieczkę.

Nigdy nie byłam we Wrocławiu. Znajomi się zachwycali, polecali, a mi ciągle było nie po drodze. Postanowiłam, że koniec wymówek, bilety kupione, jadę.

Ósma rano, jestem na miejscu, zimno i pada, a ja wbrew planom w ogóle nie spałam w autobusie. Duża kawa w papierowym kubku pomaga się ogarnąć, teraz mogę (spróbować) podbijać świat.

Nie miałam planu. Kompletnie. Wiedziałam mniej-więcej gdzie chcę iść, co chcę zobaczyć, co sfotografować, ale nawet nie zadałam sobie wcześniej trudu, żeby pospisywać adresy. Poza tym była ósma rano, padało, a ja stałam przed Dworcem Głównym z kawą w lewej i parasolką w prawej ręce i wiedziałam jedno- już nie chcę tu być.

Miałam ochotę się rozpłakać. Ale zamiast tego ruszyłam przed siebie, kawa skończyła się po pięćdziesięciu metrach, a ja szłam dalej, nie mając pojęcia czy wybrałam właściwy kierunek, nie wiedząc nawet, gdzie tak właściwie chcę dojść. Celem na ten moment było znalezienie jakiejś miłej kawiarni, do której wrócę na drugie śniadanie (nie mogłam do niej wejść od razu, chociaż obłędnie pachniało świeżymi drożdżówkami, bo istniało ryzyko, że już bym z niej nie wyszła...)

Niespodziewanie znalazłam się na rynku. W sumie to przez cały dzień różne miejsca pojawiały się na mojej drodze dość niespodziewanie, a przynajmniej ja nie spodziewałam się ich zobaczyć akurat w tym miejscu. Całkiem to były miłe niespodzianki, bo okazało się, że zobaczyłam wszystko po co przyjechałam. A nawet więcej. (Przy okazji uwaga w nawiasie: Jakiekolwiek próby orientowania się w terenie na zasadzie „obok Żabki skręciłam w lewo...” w 95% kończyły się niepowodzeniem. W tym mieście jest jakaś chora liczba tych sklepów...)

Wróćmy do rynku. Śliczny jest, wiadomo. Tylko taki trochę nie do ogarnięcia. Obeszłam dookoła jakieś pięć razy, bo zgubiłam ulicę, co to na niej była ta kawiarnia od drożdżówek. Całe szczęście, że jej nie znalazłam! Dzięki temu zjadłam najlepsze croissanty w życiu! Nawet w Paryżu nie jadłam lepszych! W Panu Croissancie* spędziłam prawie dwie godziny nad filiżanką zielonej herbaty, migdałowym croissantem i powieścią Miłoszewskiego. I tak jak przypuszczałam- dobrze zrobiłam, że poszłam tam po spacerze na Ostrów Tumski, inaczej nic innego bym nie zobaczyła.

Ile można siedzieć nad jedną herbatą, wstałam i poszłam dalej. Wiatr zacinał, deszcz ciągle padał, a na pieprzonych kocich łbach zdarłam fleki i zrobiłam dziurę w obcasie. Nie popisałeś się Wrocławiu, wyślę ci rachunek od szewca. Swoją drogą wszyscy znajomi wracali z Wro zachwyceni, odmienieni, a mi się w zasadzie nie podobało. Ogromny, bardzo chaotyczny, dla mnie trochę nie do życia. Jasne, rynek śliczny, ale pokażcie mi miasto, które nie ma ładnego rynku (ok, Kato, heheszki.) Na zdecydowany plus zaliczam murale (za mieszkanie z widokiem na prosiaka grającego na akordeonie jestem skłonna zapłacić potrójny czynsz!), ale w Katowicach streetart też ma się dobrze, więc w zasadzie- nie rozkochałeś mnie w sobie, Wrocławiu. Ale spoko, mam twój numer telefonu, jeszcze kiedyś wyskoczymy na randkę.

Kończąc- każda podróż, nieważne duża, czy mała sprawia, że uczymy się o sobie czegoś nowego. Tym razem dowiedziałam się, że potrafię sobie wytuszować rzęsy o 4.15 nad ranem i nie wybić przy tym oka. I że fotografowanie krasnali sprawia frajdę tylko do piątego zdjęcia. To nader pouczające doświadczenia.

 

*Nie zapłacili mi, żebym o nich napisała. To ja zostawiłam u nich kupę forsy, wpadając w stan skrajnej nędzy i konieczności przeżycia za dyszkę do środy. Taki lajf, migdałowy croissant był tego warty. Malinowy zresztą też. Kurczę, nawet herbatę mieli obłędną.

______________________________________________________________________________________________

Ps. Na Instagramie spamuję od rana kwadratowymi kadrami i pewnie jeszcze jutro będę, więc można zaglądać, jak komuś tutaj mało. :)

Oceń i poleć wpis:

Zaloguj się, aby dodać to zdjęcie do ulubionych.

Jeżeli nie masz jeszcze konta, Zarejestruj się

(w 10 sekund przez e-mail, Facebook lub GMail)

Zaloguj się, aby zaproponować to zdjęcie do wyróżnienia.

Jeżeli nie masz jeszcze konta, Zarejestruj się

(w 10 sekund przez e-mail, Facebook lub GMail)

Więcej  

Poleć

Poleć to zdjęcie znajomym

479. Bo nie można się nud<br />zić, bo trzeba być fajnym<br />.  :: Pojechałam do Wrocławia, <br />żeby napisać Wam o tym, ż<br />e pojechałam do Wrocławia<br />.
#żelaznakobieca

Podaj swój adres e-mail

Podaj adresy e-mail znajomych

Napisz wiadomość

Przepisz kod z obrazka:

Anuluj

 

Link do wpisu
Poleć na forum
Wyślij e-mailem Dodaj do Facebook Dodaj do Google plus Dodaj do Pinterest Dodaj do twitter wykop
Zamknij
Google
 
0
Facebook
 
0

Najwyżej oceniony komentarz:

29 miesięcy temu
ohoho! byłaś we wrocławiu!
ja zawsze kochałam to miasto. marzyłam, żeby w nim mieszkać ii rano pić herbatę ii palić papierosa.
teeeraz mieszkam tu hmm czwarty rok ii i stwierdzam, że da się żyć. oo poranku jak ludzie jeszcze śpią ii i nie plątają się pod nogami. kiedy pachnie świeżym deszczem ii ii drzewem. jak słońce odbija się oo szyby ii robi cienie. niektóre miejsce są piękne. ii te niepiękne miejsca też coś w sobie mają.

Twój komentarz:

Skomentuj
Starsze komentarze

Galeria autora

Uprzejmie donoszę...
17 miesięcy temu
502. Girls do not enter.
27 miesięcy temu
501. #teamPoland
27 miesięcy temu
488. Kochanie nakarmisz m<br />nie snami...
29 miesięcy temu
487. A frajer frajera pom<br />pką od rowera zaiwania że<br /> aż strach*
29 miesięcy temu
486. ....co wiosną spalin<br />ą oddycha...
29 miesięcy temu
wszystkie

Ulubione blogi

Zaloguj się, aby wysłać wiadomość.

Jeżeli nie masz jeszcze konta Zarejestruj się.

(w 10 sekund przez e-mail, Facebook lub GMail)

Anuluj

Zaloguj się, Aby podarować prezent musisz się

Jeżeli nie masz jeszcze konta Zarejestruj się.

(w 10 sekund przez e-mail, Facebook lub GMail)

Anuluj

Aby dodać do ulubionych musisz się zalogować.

Jeżeli nie masz jeszcze konta Zarejestruj się.

Anuluj

Zaloguj się, aby zablokować użytkownika

Jeżeli nie masz jeszcze konta Zarejestruj się.

(w 10 sekund przez e-mail, Facebook lub GMail)

Anuluj

Zaloguj się, aby dodać do ulubionych

Jeżeli nie masz jeszcze konta Zarejestruj się.

(w 10 sekund przez e-mail, Facebook lub GMail)

Anuluj

Zaloguj się, aby wysłać wiadomość.

Jeżeli nie masz jeszcze konta Zarejestruj się.

(w 10 sekund przez e-mail, Facebook lub GMail)

Anuluj
rozwiń ▼