Karolina (l.24), Bochnia

Zaloguj się, aby wysłać wiadomość.

Jeżeli nie masz jeszcze konta Zarejestruj się.

(w 10 sekund przez e-mail, Facebook lub GMail)

Anuluj

Zaloguj się, Aby podarować prezent musisz się

Jeżeli nie masz jeszcze konta Zarejestruj się.

(w 10 sekund przez e-mail, Facebook lub GMail)

Anuluj

Aby dodać do ulubionych musisz się zalogować.

Jeżeli nie masz jeszcze konta Zarejestruj się.

Anuluj

Zaloguj się, aby zablokować użytkownika

Jeżeli nie masz jeszcze konta Zarejestruj się.

(w 10 sekund przez e-mail, Facebook lub GMail)

Anuluj

Zaloguj się, aby dodać do ulubionych

Jeżeli nie masz jeszcze konta Zarejestruj się.

(w 10 sekund przez e-mail, Facebook lub GMail)

Anuluj

Zaloguj się, aby wysłać wiadomość.

Jeżeli nie masz jeszcze konta Zarejestruj się.

(w 10 sekund przez e-mail, Facebook lub GMail)

Anuluj
 
424.


Aparat: SONY
Model: DSC-H7
Przysłona: f/5.6
Ogniskowa: 5.2mm
Naświetlanie: 1/500s
ISO: 100

424.
2014.05.12 17:32

Album: Skandynawia
Kategoria : inne
Tagi: podróżowanie, książka, Droga, wspomnienia

trasa Oslo-Bergen + wszystko, co po drodze i trochę Szwecji w tak zwanym między czasie.

Raczej nie piszę o książkach, które przeczytałam. Rzadko też o nich rozmawiam, bo nie potrafię. Wiem tylko kiedy mi się książka podoba, a kiedy nie, ale recenzentka ze mnie słaba. A o tej książce bardzo chcę coś napisać, bo jeśli jutro nie zaliczę kolokwium, to będzie to tylko i wyłącznie jej wina! (No dobra i dwóch seansów w kinie w ciągu weekendu też...)

Do kupna tej książki zachęciły mnie dwie rzeczy- tytuł i minimalistyczna okładka. Uwielbiam minimalistyczne okładki, jeśli kiedykolwiek nie będziecie wiedzieć, co mi kupić na urodziny (albo bez okazji, jeśli chcecie) to książką z minimalistyczną okładką zawsze traficie. Tytuł też miała chwytliwy, bo jak się może nie podobać „Historia nieudanej ucieczki z miasta Warszawy”? Toż bez czytania wiadomo, że będzie ciekawie, będzie fajnie napisane i będzie o podróżach, czyli będzie jak lubię. 

Nie mam nawet jednej trzeciej wspólnych doświadczeń z autorek książki. Nie byłam i raczej nie będę w większości opisywanych przez niego miejsc, z couchsurfingiem dopiero raczkuję i raczej ze mnie zwyczajny turysta niż backpackingowiec z prawdziwego zdarzenia. Ale czytając kolejne rozdziały, coraz bardziej utwierdzałam się w przekonaniu, że Krzysiek Szymczak przelał na papier to, co ja już jakiś czas temu sama odkryłam. Że autobusy są lepsze od samolotów. Że plecak jest wygodniejszy od walizki. Że każda podróż jest ucieczką i najlepiej podróżuje się samemu. Każdy świadomie wybrany przeze mnie cel podróży był ucieczką. Do Paryża uciekałam, bo ktoś akurat wtedy uciekał i nie chciałam przy tym być. Do Londynu uciekłam... ok, tak po prawdzie to do Londynu pojechałam sobie kupić buty na studniówkę (zjawiskowe, zresztą.) Do Turcji, tak, do Turcji, to chyba moja ulubiona z dotychczasowych ucieczek, pierwsza dorosła i w zasadzie spontaniczna, czyli tak jak zawsze chciałam. A później uciekłam do Włoch od problemów, jakie sobie na własne życzenie zorganizowałam. I nigdy nie żałuję, tego że uciekam. Bo wracam z nową energią i z odwagą do zmierzenia się z tym, co zostawiłam. Wracam i dzwonię do X. życząc mu szczęśliwego życia, mimo że daleko.  Wracam i decyduję, co dalej ze studiami i staram się jakoś mniej-więcej ogarnąć życiowo. Ucieczki pomagają uporać się z powrotem. Co do podróżowania samemu, to za granicę jeszcze trochę boję się jechać całkiem sama, ale w Polsce nie mam z tym problemu. Ja w ogóle strasznie lubię własne towarzystwo. Całodniowy samotny wypad gdzieś niedaleko, to w zasadzie coweekendowy rytuał. Wsiadam w autobus/pociąg/auto/na rower i jadę. W tym roku pierwszy raz planuję samotne tygodniowe wakacje i mam nadzieję, że to wypali. W końcu sky is the limit. Ale nawet jak jadę gdzieś z kimś, to najpiękniejsze wspomnienie z każdej podróży mam z momentu, gdy akurat byłam sama. Kąpiel w Adriatyku przy świetle księżyca. Powrót do hotelu w Stambule wieczorem, bo uparłaś się, że musisz iść do kościoła, bo akurat była niedziela, a nikomu nie chciało się z tobą jechać na Turkcell. Podwójna porcja krewetek na targu rybnym w Bergen, bo tak cholernie miałaś dość jedzonych od tygodnia zupek chińskich. Lubię być z sobą sama, po prostu. 

Miało być o książce, a ja znowu o sobie. Ale może właśnie dlatego tak mi się podobała. Bo była pretekstem, żeby sobie o tym wszystkim przypomnieć. O tym, że zawsze noc przed wyjazdem nie mogę zasnąć. O podekscytowaniu przy wsiadaniu do pociągu.  O cudownych chwilach, których już tyle przeżyłam. I o tych, które jeszcze przede mną. 

Mam notes, do którego przepisuję sobie pojedyncze fragmenty z różnych książek. Z tej nie przepisałam, tylko pozaznaczałam kolorowymi zakładkami, bo mogłoby mi braknąć notesu. Ale kilka przepiszę dla Was, skoro ten wpis i tak już bardzo mi się rozwlekł. 

 

Dziś, na każdym kroku słyszę pytanie- czemu wróciłeś? Wróciłem dlatego, że lubię podróżować, a każda wielka podróż zasługuje na wielki powrót. Być może chciałem udowodnić sobie, że potrafię wrócić. A być może tylko upewnić się od czego uciekałem, i móc uciec jeszcze raz.

 

W podróży staram się ograniczać korzystanie z samolotów do minimum. Wierzę w przejazd lądowy, ten swoisty „podróżniczy window shopping”, niezbędny do zrozumienia skali obszaru, po jakim się poruszamy. Przeloty kojarzą mi się z drogą na skróty i pójściem na łatwiznę. Jak to ktoś kiedyś powiedział: Jeśli myślisz o przelocie, wybierz podróż autobusem. Jeśli  chcesz jechać autobusem, pomyśl o przeprawie wielbłądem. Jeśli decydujesz się na wielbłąda, może po prostu pójdź pieszo. 

 

Nowy Jork to nie jest miasto zwykłych ludzi. To stolica pojebańców- z których każdego jestem w stanie zatrzymać na ulicy i uściskać za marzenia i odwagę, na jakie musieli się zdobyć, wjeżdżając do tego wariatkowa.

 

Samotność i robienie zdjęć są w istotny sposób połączone.  Nie będąc sam, nigdy nie uzyskasz pewnego szczególnego sposobu patrzenia, kompletnego zaangażowania, w to co widzisz, które nie wymaga interpretacji, a opiera się jedynie na zmyśle obserwacji. Istnieje pewien szczególny rodzaj satysfakcji wynikający z samotnej obserwacji i podróży. Gdy nie jesteś sam, robisz inne zdjęcia.

 

Dojeżdżając do latarni morskiej w Ushuaii, najdalej położonym mieście na kuli ziemskiej, orientujemy się, że jedyne, co pozwala nam włóczyć się po świecie, to świadomość, że w każdej chwili możemy wrócić tam, gdzie wszystko się zaczęło- do domu.

Oceń i poleć wpis:

Zaloguj się, aby dodać to zdjęcie do ulubionych.

Jeżeli nie masz jeszcze konta, Zarejestruj się

(w 10 sekund przez e-mail, Facebook lub GMail)

Zaloguj się, aby zaproponować to zdjęcie do wyróżnienia.

Jeżeli nie masz jeszcze konta, Zarejestruj się

(w 10 sekund przez e-mail, Facebook lub GMail)

Więcej  

Poleć

Poleć to zdjęcie znajomym

424. :: Raczej nie piszę o książk<br />ach, które przeczytałam. <br />Rzadko też o nich rozmawi<br />am, bo nie potrafi

Podaj swój adres e-mail

Podaj adresy e-mail znajomych

Napisz wiadomość

Przepisz kod z obrazka:

Anuluj

 

Link do wpisu
Poleć na forum
Wyślij e-mailem Dodaj do Facebook Dodaj do Google plus Dodaj do Pinterest Dodaj do twitter wykop
Zamknij
Google
 
0
Facebook
 
0

Najwyżej oceniony komentarz:

37 miesięcy temu
Bardzo lubię Cię czytać ! :)

Twój komentarz:

Skomentuj
Starsze komentarze

Galeria autora

Uprzejmie donoszę...
13 miesięcy temu
502. Girls do not enter.
23 miesiące temu
501. #teamPoland
23 miesiące temu
488. Kochanie nakarmisz m<br />nie snami...
25 miesięcy temu
487. A frajer frajera pom<br />pką od rowera zaiwania że<br /> aż strach*
25 miesięcy temu
486. ....co wiosną spalin<br />ą oddycha...
25 miesięcy temu
wszystkie

Ulubione blogi

Zaloguj się, aby wysłać wiadomość.

Jeżeli nie masz jeszcze konta Zarejestruj się.

(w 10 sekund przez e-mail, Facebook lub GMail)

Anuluj

Zaloguj się, Aby podarować prezent musisz się

Jeżeli nie masz jeszcze konta Zarejestruj się.

(w 10 sekund przez e-mail, Facebook lub GMail)

Anuluj

Aby dodać do ulubionych musisz się zalogować.

Jeżeli nie masz jeszcze konta Zarejestruj się.

Anuluj

Zaloguj się, aby zablokować użytkownika

Jeżeli nie masz jeszcze konta Zarejestruj się.

(w 10 sekund przez e-mail, Facebook lub GMail)

Anuluj

Zaloguj się, aby dodać do ulubionych

Jeżeli nie masz jeszcze konta Zarejestruj się.

(w 10 sekund przez e-mail, Facebook lub GMail)

Anuluj

Zaloguj się, aby wysłać wiadomość.

Jeżeli nie masz jeszcze konta Zarejestruj się.

(w 10 sekund przez e-mail, Facebook lub GMail)

Anuluj
rozwiń ▼